Australia Queensland

8 Rzeczy do zrobienia na Gold Coast – 8 Things to do in Gold Coast

JMoje niezgrabne i niegramatyczne zapiski z podróży do krainy kangurów zostały bezczelnie przerwane na bardzo długo, za długo (przepraszam Mamo!). Nad czym bardzo ubolewałam, ale zapracowana nie miałam kiedy odpalić swojego zawirusowanego laptopa. Trochę nazbierałam różnych opowieści, ale dzisiaj będzie w telegraficznym skrócie bo muszę się pakować do Wietnamu!! sasaa

****

My haphazard travelogue describing the exploration of the natural habitat of kangaroos has had a long pause. A blank Word document has been staring at me for ages but I’ve been too busy to start any typing (sorry Mum!). A speedy summary of our speedy trip to Gold Coast commences now…

DSC_0630Tylko dwie godziny samolotem od wiejącego chłodem Melbourne i piękne lato w środku zimy. Czyli tak jak być powinno. Tak sobie wszyscy wyobrażają Australię i tak ja sobie wyobrażałam ja – słoneczną, bezchmurna, bez zimy! Gdzie taki sympatyczny termometr? Na Gold Coast w Queensland. Czyli “sunshine coast” jak się tam reklamują. Polecieliśmy na Gold Coast zdmuchnąć urodzinowe świeczki. Bo jak się najlepiej pożegnać ze swoimi lata dwudziestymi? Skokiem w trzydziestkę na zjeżdżalni w Wet’n’Wild.
W Gold Coast spędziliśmy cały weekend (słownie: jeden weekend) więc możemy się nazwać ekspertami jeśli chodzi o miejscowe animacje. No prawie ekspertami.

***

There is only one way to escape the frostbitten city of Melbourne. Jump on a plane and let the captain fly you up north to Gold Coast in Queensland. The sunshine state, as the locals like to call their place, is all about the blue sky and sunrays. This is the kind of Down Under winter every non-Australian imagines (before they come to Melbourne). I used to nurture myself this stereotype of unstoppably hot Australia. Until I experienced first-hand winter in Australia and realized that it’s actually teeth-clatteringly cold. I think the low temperatures stand behind the coffee obsession that thrives in the capital of Victoria. A takeaway coffee is a perfect way to warm yourself up when you’re running your daily errands around the why-are-you-so-freezing-oh-why Melbourne.

Szczęśliwie dolecieli! Radość ludzi, którzy nie widzieli lata od 3 miesięcy. Zastrzyk witaminy De zastrzykiem szczęścia. Chociaż wyglądamy jak po nieudanym botoksie 😛 Ponoć miasto Gold Coast ma w roku 300 dni słonecznych. ZAZDROŚĆ!!! Ale ile muszą mieć zmarszczek na swoich sfajczonych słońcem facjatach. Coś za coś.

***

A happy touchdown in Gold Coast. The rumour has it the place enjoys 300 sunny days in a year! Having dug up this trivia fact on the internet I instantly turned green from envy. Then I remembered that sun is no good for your skin and causes wrinkles. Dear Gold Coast, I hope you enjoy your wrinkles 🙂
  The photo above displays some indescribable excitement of the people who havent’s seen summer for 3 months. Vitamin D injection makes wonders and….disfigures your face like a badly done botox.. 

1. Popluskać się w Wet’n’Wild

DSC_0806 (2)
Wet’n’Wild to wodny plac zabaw gdzie można chlapać i wydzierać się do woli. Bo powodów do zdarcia gardełka, nadwyrężenia migdałków, wytrzeszczu oczu i innych niespodziewanych reakcji naszego ciała jest nie do policzenia na wszystkich paluszkach. Ja piałam z zachwytu kiedy po raz pierwszy usłyszałam dramatyczny pisk Chrisa kiedy walczyliśmy o przetrwanie na pontonie na jednej z diabelskich zjeżdżalni 😀 Jak w każdym innym miejscu, za odpowiednią ilością złotych monet można zakupić kompromitujące fotki z tego niezapomnianego przeżycia.

Splash around in Wet’n’Wild.

Wet’n’Wild is a water park where you can splash and shout to your heart’s content or until your tonsils get seriously sore. There are plenty of reasons to wreck your voice strings, get dizzy, pop your eyeballs out, pull your hair out and endure a whole
list of uncontrollable body reactions when you plunge down one of the speed-record-breaking slides. 

DSC_0632 (2)

Nie wiele trzeba żeby zatrząść się ze strachu w Wet and Wild. Wystarczy tylko rzucić okiem na te wszystkie wyskoki, tuby, naukowo niemożliwe zakrętasy i wywijasy, i już się robi słabo w kolankach. Gdy stanęłam przed wejściem do parku wodnego, moje ciało zamieniło się w lekką galaretkę a ja zastanawiałam się jak mogę zawrócić do Melbourne i jak to jest z przebukowywaniem lotów. A tak na serio to po cichu się cieszyłam, że nadszedł dzień dziecka 🙂

***

 You don’t even have to speed down the slides to get wobbly. Simply gazing at the physics-challenging descents and ascents of each slide can make your knees jelly. When I stood in front of Wet’n’Wild I was trying to remember if Jestar has a flight back to Melbourne in an hour and what the booking change policy is. Just kidding, I wasn’t, I am a real daredevil! 

 VIPPy przez dwa Py zajechały do Gold Coast. Jeśli ktoś kiedyś się wybiera w okolice, to najbardziej opłaca się zaopatrzyć w kartę vipa bo wychodzi najekonomiczniej. Posiadacz takiej karty staje się upoważniony do nieograniczonego dostępu do 4 parków rozrywki w Gold Coast. Przez bramki tych wszystkich miejsc szczęścia można przechodzić nieskończoną ilość razy przez rok! HA!

 ***

VIPPs spelled with double Ps have arrived to Gold Coast!! Attention attention: anyone venturing as far as Gold Coast should equip themselves with this jackpot ticket! It gives you access to 4 amusement parks in Gold Coast and it’s valid for a year!! What a bargain! 

 W Wet’n’Wild panuje kilka złotych zasad. Już spieszę dzielić się swą nowo-wiedzą:

 1. Uśmiechamy się bez ustanku bo lokalne paparazzi jest wszędzie! Nasza facjata na bank wyląduje na jakimś monitorze na terenie parku wodnego. Cała ta kamerowa szopka tylko po to żeby pokazać jak dobrze się bawimy w tym boskim miejscu.

 2. Każdy zjazd kończymy efektownym telemarkiem. Ja zazwyczaj lądowałam na jedną nóżkę jak na powyższym obrazku.

 3. Szanujące się damy zakładają szorty bo ślizgawki nie są wyrozumiałe dla naszych skomplikowanych strojów kąpielowych. Więc te wszystkie ozdobne sznureczki, diamenciki, frędzle i piórka albo pofruną het daleko, zrobią nam krzywdę lub po prostu skapitulują i zostaną za naszymi plecami, Gołych pup nie chcemy na widoku 😛

 ***

There is a couple unwritten rules that apply at Wet’nWild. Let me share this newly acquired wisdom:

1. An ear-to-ear joker-like smile is mandatory. Local paparazzi is everywhere! Sooner or later you will find your face on one of the screens around the park. Everything to show you how much fun you’re having!

2. Finish every slide with a nice touch. One leg standing was my signature pose. 

3. Ladies should probably wear shorts as the slides have zero understanding for the elaborate geometry and sophisticated fashion our swimwear. All that embelishments that are supposed to make our bathers look fashionable and pretty pose a massize hazard both to our bodies and pride. Don’t underestimate the slides. You don’t want to see your bottoms sliding just behind you! Do you?

2. Wpaść do Sea World

 Sea World to kolejny park rozrywki w okolicy, do którego warto zaglądnąć na obchód. Dla mnie, delfinowej maniaczki, największym magnesem tego miejsca są oczywiście super inteligentne delfiny. Poza delfinami, miejsce przyciąga ciekawskich kilkoma rolerkoasterami, które jak przystało na park o wodnej tematyce,  kończą się wielkim pluskiem w basenie, fryzurą na mokrą Włoszkę i ti szertem, którym nie pogardziłaby miss mokrego podkoszulka. Zostawcie więc garsonki i garnitury w szafie na wieszaku. Wiem, że chcieliście mieć eleganckie zdjęcia z Australii, ale nie tutaj.

Visit Sea World

Sea World is another place built for the entertainment-seeking visitors of Gold Coast. Being a dolphin-obsessed maniac, I was drawn to this place mainly by the opportunity to see these beautiful and incredibly intelligent mammals. Whenever I see dolphins in captivity I always have to repeat to myself a million times that dolphins like playing games and performing tricks in the pool. Don’t they?!  Another crowd-puller of Sea World is a number of rides, each ending with a spectacular splash in the water.

3. Wejść i Wyjść z Movie World

Movie World to miejsce zagadka. Nie zrozumiałam jego atrakcyjności,.Wszyscy pozostali uczestnicy zabawy w fabryce zawrotów głowy i wymiotów wydawali się czuć jak wybrańcy niebios stąpający po ziemi obiecanej w Movie World. Zrobiliśmy rundkę dookoła miejsca, obczailiśmy z poziomu parteru te szalone rolerkoastery, po których pewnie odbiłby mi się rosół z komunii i  pierogi z Wigilii 2011 i w końcu machnęliśmy ręką na tą całą adrenalinę, które parowała wszystkim uszami.

Pop in for a look to Movie World

Movie World is a peculiar place with an inexplicable allure.  Movie World draws like a magnet hundreds of people every day. It didn’t draw us, though. We failed to understand the beauty of the place but many people seem to love it and favour over Sea World or Wet and Wild. We just popped in to Movie World and quickly realized this is not our cup of tea. All other participants in the Movie World fun, however, looked like they’d won a ticket to heaven. I think we were the only people reluctant to hop on the rides. We just didn’t feel like being vomit-coated.

4. Odwiedzić Surfers Paradise

Surfers Paradise to bardzo ciekawe miejsce, które wygląda trochę jakby zostało przeniesione z planu filmowego amerykańskiego serialu o pięknych i bogatych z Kalifornii. Cała dzielnica jest zapełniona wysokimi majestatycznymi hotelami i wygląda dość groteskowo na tle reszty płaskiego miasta. Nie moje klimaty jeśli wybieram się na dłuższe wakacje, ale fajnie wyskoczyć do Surfers Paradise tylko na weekend by zaspokoić ciekawość.

Stroll around Surfers Paradise

Surfers Paradise is quite an interesting spot to check out. It is so unlike all the oceanside villages or resorts I know. The whole place is packed with highrise buildings, each aspiring for the title of the tallest and each shimmering in the sun like the Swarovski jewellery. It’s worthwhile to stroll along the Surfers Paradise just to understand why you always pick small unpretentious villages miles away from the city for your holiday destination.

5. Wspiąć się na wysokości

DSC_0920

 Nie ma co pozostawać na poziomie zerowym. Trzeba wspiąć się wyżej ponad parter żeby z wysokości ogarnąć całe miejsce. Widoki są niesamowite bo pnące się ku chmurom i niebiosom hotele są usytuowane miedzy oceanem a górami. Ponadto miedzy budynkami są male stawy, jeziorka, kanały I rzeczki, innymi słowy dość skomplikowana siatka mniejszych lub większych akwenów wodnych. My byliśmy na tyle szczęśliwi, że nocowaliśmy na 22. pietrze i nasz balkon serwował cudowny widok!!

 Climb the heights

In Gold Coast you can’t stay on the ground level all the time. You have to try to climb a bit higher to attain a bird-eye view of the place and  understand what the Surfers Paradise is all about. We were lucky to be staying on the 22nd floor. Our balcony was a perfect viewing platform from which we could look at the glittering tall hotels and the intricate pattern of small lakes, rivers and canals wrapping themselves around all these towers.

 6. Poleniuchować na głównej plaży

DSC_0955 (2)

 Według tutejszych legend Surfers Paradise to przede wszystkim szał ciał. Gołe umięśnione klaty surferów, jędrne pośladki ich fanek, dużo opalenizny, bitów z kabrioletów oraz poimprezowych zwłok trzeźwiejących po całonocnych bibach z bakpakersami. Słysząc te wszystkie opowieści i widząc na horyzoncie te wszystkie hotelowe drapacze chmur walczące o berło najwyższego i najbardziej odpicowanego można niesprawiedliwie zaszufladkować miejską plażę. A ona zadziwia! Główna piaskownica jest usypana pięknym białym i mięciutkim piaseczkiem, jakby przesianych przez sitko. Po pierwszym spotkaniu stóp z piaskiem, od razu chce się zakopać zestresowane stopy mieszczucha i urządzić drzemkę. Uwaga na potok śliny. Na piasku tak wygodnie, że łatwo się obślinić przez sen.

Get cozy on the main beach

The main beach is supposed to blind you with muscly torsos of surfers, firm bums of their groupies and lots and lots of sexy tan. We didn’t spot any of that, however. Probably because it’s winter and the place is quiet for a while with all backpackers gone. Anyway, the main beach in Surfers Paradise is pleasantly surprising. Misled by the misconceptions about the type of crowd flocking to Surfers Paradise and fooled by the intimidating cityscape, we thought the main beach would be tacky, loud and unbearable. The beach is actually very beautiful and cosy. Wide, spacious and with white soft sand, this piece of the golden shore is amazingly nap-friendly. Upon the first contact of your feet with the sand (I bet it was sewed through a sieve!) , you can’t wait but bury your tired city feet in that soft sand andlet the ocean lull you into sleep. Unattractive drooling might occur! Blame it on the levels of cosiness!

7. Odwiedzić Nobby Beach na podwieczorek.

DSC_0031 (2)

Sto lat, sto lat! W Australii świeczki najlepiej zdmuchuje się z Lemingtona 🙂 Lemington to ciasto gąbka w kształcie kwadracika oblane pyszną czekoladą i posypane wiórkami kokosowymi. Prościzna, ale mega pyszna. Klasyk klasyków wśród australijskich wypieków. Ostatnio widziałam magnes na lodówkę w kształcie tej przekąski, a to coś znaczy!

Visit Nobby Beach for an aftternoon tea

Happy Birthday!!!!!! According to the Australian tradition you must blow your b-day candles only if they are stuck in a lemington cake. Lemington is a sponge cake coated with chocolate and dessicated coconut. So simple, yet triggering so much salivation. Recently I spotted a fridge magnet in the shape of a lemington cake. Lemington is not an ordinary cake and the lemington-shaped magnet is a proof of its popularity. 

Ponieważ wiatr bardzo dmuchał na plaży, nasz kinderball musieliśmy przenieść na tereny o mniejszym przeciągu. Tak oto wylądowaliśmy za jakimś lokalnym barem przy plaży. Idealna lokalizacja na dmuchnięcie świeczek z obsypanego piaskiem lemingtona. Wiało nie tylko na świeczki, mini torcikowi też się dostało piaskiem tu i ówdzie.
DSC_0035 (2)

We had to relocate our beach b-day party because the wind was very nasty and made it impossible to light the b-day candles. After some trials and tribulations while looking for a windproof spot, we ended up behind some beach restaurant/club. Top venue for such a significant moment! You turn 30 behind a random building only once! Poor lemington was all covered in sand as a consequence of our desperate struggle with the wind on the beach. We still had the lemington cake obviously. No amount of sand coating would put us off from the long-awaited bite of the cake. 

DSC_0041

W przypadku braku sztućców, okulary są oczywistym rozwiązaniem. *** Glasses are an obious solution to the lack of cutlery dillemma. 

8. Zobaczyć zachód słońca

DSC_0073

Sposoby na zachód słońca na Gold Coast są dwa albo i więcej, ale my poznaliśmy dwa więc dwa przedstawię:

1) Oglądamy zachód słońca w centrum Surfers Paradise i głośno wzdychamy oglądając te wszystkie odcienie koloru pomarańczowego mieniące się na szklanych fasadach wieżowców (te niesamowite efekty kolorystyczne najlepiej podziwiać z wysokiego piętra jednego z drapaczy chmur).
2)Jedziemy na punkt widokowy w Miami Beach, siadamy na jednej z drewnianych ławeczek i upajamy się szumem oceanu, chłodzącą bryzą i malujemy w pamięci ten piękny obrazek żegnającego się z nami słońca. Słońce nie odchodź!!

Catch a sunset.

There are two ways you can watch the sun retire in Gold Coast:
1) Try to catch the glimpse of the sunset from somewhere in Surfers Paradise. The last rays of the sun are beautifully reflected and mirrored in the glassy facades of the local giants and create a breathtaking visual show. You will discover 50 shades of orange!
2) Head to Miami Beach and climb the cliff separating Surfers Paradise and Burleigh Heads. Up on the cliff rest on a wooden bench and embrace the stunning view. Sun please don’t go! You look a million dollars in that freakishly amazing sky!

Na Gold Coast było bosko. Już przebieram nóżkami na kolejną wycieczkę w te rejony bo do zobaczenia jest znacznie więcej. Gold Coast to 70 km plaż!! Ten weekend potraktowaliśmy lajtowo, ale następnym razem Gold Coast przyatakujemy jak trzeba.

A tymczasem pakuje manatki do Wietnamu!! Gdzie ja pomieszczę te wszystkie spreje na komary?!!!

 ***

The trip to Gold Coast was awesome!! I’m already curious to see what the next trip to the golden shore that boasts 70 kms of beaches will bring. This trip was quite relaxing but I am sure another will wear us down! In the meantime Vietnam will do the job. How are we going to pack all these mosquito repellents?!

No Comments
Leave a Reply