Japan Tokyo

Climbing Mt Fuji – Wspinaczka na szczyt Fuji

Po górach wspinamy się rzadko, o górach wiemy mało, nie posiadamy porządnej wyprawki jak przystało na szanującego się górskiego włóczykija, po japońsku dukamy ledwo co. Wejdźmy więc na najwyższy szczyt Japonii i zróbmy to nocą! Góra Fuji od podszewki.
[ENG]
We climb rarely, we know little about the mountains, we lack proper mountain gear, we speak 3 words in Japanese. Let’s climb Mt Fuji and let’s do it overnight!

Przygotowania przed wspinaczką na Fuji

Przed wyprawą przeczytaliśmy jeden genialnie śmieszny artykuł o wspinaczce na Fuji. Autorka wyśmiała swoje żenujące nieprzygotowanie i apelowała do czytelników żeby Fuji potraktowali poważnie bo to w końcu wielka góra, a nie jeden z pagórków w Tokio! Podreptaliśmy więc do sklepu z górską odzieżą gdzie zaopatrzyliśmy się w ortalionowe portki, ciepłe rękawiczki, grube skarpetki i inne gadżety, których pewnie niedługo umrą śmiercią naturalną na dnie szafy. Postanowiłam jednak zbojkotować zakupów porządnych górskich butów bo są po prostu wstrętne, a jak mam wspiąć się na 3776 metrów n.p.m. to tylko w czymś ładnym i modnym! Pobiegłam więc do Timberland i zakupiłam na przecenie niebieskie trzewiki! Dały radę i mnie nie obtarły więc próżność vs rozsądek 1:0.

Nasze plecaki były totalnie obładowane. Każda kieszonka kryła jakieś skarby! Naładowaliśmy prowiantu jak na tydzień. Najlepsze okazały się truskawki, mini pomidorki i pomarańcze! Ich soczyste soki były jak nektar bogów! Poza tym na naszych plecach dźwigaliśmy tony czekolady, orzeszków, wody i kanapki. Nigdy w życie nie miałam lepiej przygotowanego prowiantu. A żeby było jeszcze bardziej po francusku to niektóre produkty pięknie poukładaliśmy do plastikowych pojemników żeby się nie pogniotły! Ha!

Preparations for climbing Mt Fuji

Before out trip to Mt Fuji we came across this hilarious article about climbing the highest peak in Japan. The blogger made fun of her ridiculous attitude towards the climb: no proper gear, clothing or food. In her blog post she was trying to highlight that Mt Fuji is actually a freaking big mountain and should be treated with respect. We decided not to make the same mistake and rushed to the shop with hiking gear to buy semi-waterproof pants, warm gloves, thick socks and other bits and bobs that will die a slow death at the bottom of our closet because we will never use them again. I decided to boycott the purchase of proper hiking boots because they are super ugly! And if I’m going to conquer the highest summit in Japan I want to do it in fashionable shoes, right?! I went to Timberland and got blue shoes that are just too awesome! And they were great on the hike. So vanity vs. safety 1:0.

Our backpacks were overloaded with food. Each pocket was brimming with some goodies. We brought enough food to last for a week. The best snacks were strawberries, cherry tomatoes and oranges. Their juices were truly life-saving! We also stocked on chocolate (lots of chocolate!!!!), nuts, sandwiches and water. I don’t think I had ever been better prepared for a trip (food-wise). We even had tupperware!!!! This just screams fancy!!

Trasa na szczyt Fuji

Wspinaczkę na Fuji zaczyna się z piątej stacji, która jest nieco w połowie góry. Uff, połowa droga za nami. Wiele turystów nawet nie wychyla nosa poza piątą stację, która obfituje w sklepy z pamiątkami, restauracje i punkty widokowe. Jest nawet jedna świątynia! A przy niezachmurzonym niebie można sobie pstryknąć zdjęcie z Fuji w tle i wycieczka na Fuji “zaliczona”. Na piątej stacji spędzamy 1,5 godz żeby przyzwyczaić się do nowej wysokości. Głównym problemem przy wspinaczce na szczyt jest choroba wysokogórska. Każdy uczestnik wyprawy dostaje butelkę z tlenem, która ma pomóc przy aklimatyzacji. No to ruszamy! Cel: szczyt i wschód słońca o 4:40! Podążamy żółtym szlakiem Yoshida.

Na podbój Fuji wyruszamy o 18:30, powoli zachodzi słońce, niebo mieni się pięknymi kolorami, księżyc w pełni zaczyna razić swoim światłem. Trafiliśmy na piękną pogodę, noc zapowiada się przejrzysta, ciepła i sucha. Najbardziej obawialiśmy się deszczu, który przy niskiej temperaturze pewnie zamieniłby nas w lodowe figury.  Ale przez całą noc nie spadnie ani kropla. Niebo jest dla nas łaskawe!

Nagle gasną światła. Czas na latarki głowę (tak, na głowę, wyglądamy jak czubki). Widoczność jest bardzo ograniczona, a szlak dość trudny. Ścieżka jest usypana żwirem i piaskiem, który jest prawie tak śliski jak śnieg. Później czas na olbrzymie i strome kamienie. Wielokrotnie przybieram pozycję na czworaka by wspiąć się na kolejne kamienie. Brak porządnego światła nie pomaga. Mój mózg torturuje jedna myśl: jak ja z tej góry później zejdę?! Czy jest tu może winda?

Yoshida Trail to the Mt Fuji peak

The climb starts from the 5th Station which is more or less in the middle of the mountain (win!!!). Many tourists travel as far as the 5th station which has souvenir shops, restaurants and lookout points. There is even a shrine! If you’re lucky and the sky is clear, you can take a photo with Mt Fuji in the background and tick Mt Fuji off the list, then go home and watch Netfllix. Don’t be stupid to climb it! And def not overnight!

We spend 1,5 h at the 5th Station to get used to the new altitude. We start our adventure at 6:30 and follow the yellow trail Yoshida Trail . The sun is moving away to shine on the other part of the globe, the full Moon appears and lights up the path. We are blessed with amazing weather! The night is looking warm and clear, no rain forecast. The rain was what we feared most!! Imagine climbing the mountain totally soaked and cold!! brrrrrrrr

So the sun is gone for good. Time for head torches! We look rather ridiculous but we need these head devices as it’s pitch black and we don’t know our way. The path is difficult. It’s full of gravel which almost as slippery as snow. At some point the gravel turns into big stones and I’m literally on my all fours trying to feel my way up. This one thought is torturing my brain: how are we going to get down?!!!!????!!!!

Stacje na zboczach Fuji

Wspinaczkę na szczyt Fuji urozmaicają małe chatki rozsiane wzdłuż szlaku, które w nocy wyglądają dość magicznie. Światła stacji są jak promyk nadziei w ciemnym tunelu. A jeśli czujesz zapach moczu to wiedz, że stacja jest już bardzo bardzo blisko. Toalety przy stacjach do pięciogwiazdkowych raczej nie należą i nie zawsze uraczą wodą z kranu. Dodatkowo trzeba mieć przygotowanych sporo monet bo każda wizytacja to koszt 100-200 jenów. Na każdej stacji można zdobyć pieczątkę, oczywiście za “drobną” opłatą od 200 do 500 jenów. Pieczątki są wypalane na kijku, który prawie każdy zakupił na piątej stacji. Bardzo polecam zakup kijka! Nie tylko dla pamiątkowych pieczątek, ale przede wszystkim dla podpórki przy schodzeniu z góry. Kijek bardzo mi się przydał w drodze powrotnej kiedy ledwo poruszałam kończynami.

Stacje to nie tylko toaleta i pieczątki, ale przede wszystkim nocleg! Jeśli zmęczenie lub choroba wysokogórska zaczynają doskwierać to za 7,000-10,000 jenów można zdobyć miejsce do spania.  My długo nie mogliśmy się zdecydować czy chcemy gdzieś nocować i jeśli tak to na której stacji. Otóż nocna wspinaczka to również sprawdzian matematyczny podczas którego trzeba wyliczyć sporo niewiadomych: 1) czy jeśli zdecydujemy się na nocleg na niższej stacji, to czy zdążymy wspiąć się na wschód słońca?  2) Czy jeśli za szybko się wgramolimy na sam szczyt to nie zamarzniemy czekając na pierwsze promienie słońca? 3) Czy nie poruszamy się za szybko i czy nie dopadnie nas zaraz choroba wysokogórska? 4) Czy moja zadyszka to już choroba wysokogórska czy po prostu brak formy? Mogłam jednak zrobić więcej pajacyków na rozgrzewce!

Wspinamy się powoli i odpoczywamy na każdej stacji przez 15-30 minut żeby się przyzwyczaić do wysokości i żeby za szybko nie dotrzeć na szczyt bo tam przecież zimno!! O godzinie 1:30 decydujemy się na krótki nocleg i na przed-przedostatniej stacji dostajemy śpiwór( w którym spały miliony ludzi) i kawałek podłogi za 3,000 od osoby. Cena jest piękna bo wszystkie inne stacje kasowały minimum 7.000 jenów. Nie wierzymy naszemu szczęściu!

Stations on the slopes of Mt Fuji

The way up Fuji is quite hard but little huts scattered along the trail make the hike more pleasant. The lights of the huts are like beckons of hope in the pitch-black of the night. Once you start to smell urine you should know that the hut is around the corner. Toilets at the stations are not a 5-star experience and most of the time they lack running water. Each visit is 100-200 yen. Luxury on the slopes of Fuji has its price! At each station you can also get a souvenir stamp which is burned on your hiking stick/pole which everybody buys at the 5th Station. I highly recommend getting one. It’s a nice souvenir and also a great help on the way down when you’re too tired to move your legs.

Huts offer accommodation as well. If you’re struggling with altitude sickness or simply need that beauty sleep before you make it to the top, prepare 7,000-10,000 yen to get your piece of floor. We couldn’t decide when to get some sleep. The climb is an extremely strategic game. You need to calculate all the Xs and Ys correctly to ensure you see the first rays of sun at the very top of the mountain! There are so many scenarios that you need to consider: 1) Am I walking up too fast? I don’t want to be at the peak too early because it’s freezing up there! 2) Will I have enough time from that station to reach the top on time? 3) What if I skip that hut and then get altitude sickness in between the huts?! etc.  It’s a massively nerve-wrecking game!!

We decide to climb up slow and rest at each station for 15-30 minutes to avoid altitude sickness. Finally it’s 1:30 , we’re shattered and decide to crash at one of the last huts for only 3,000 yen!! (yess!!!!) I barely sleep, it is too loud with all the hikers moving around the hut.

Wschód słońca na Fuji

Budzik nastawiamy na 2:30. Jesteśmy już blisko, ale ponoć droga na szczyt często się “korkuje” więc mały odcinek zajmie nam aż 2 godziny według właściciela stacji.. Mój nocleg za 3,000 jenów najchętniej bym zareklamowała bo nie zmrużyłam ani oka. W chatce/schronisku było bardzo głośno, a na dodatek bardziej wymarzłam się w tym lichym śpiworze niż na zewnątrz. Ale przynajmniej na chwilę udało nam się ściągnąć ciężkie buty co było mega ulgą dla zmęczonych stóp.

Ruszamy w stronę słońca! Dojście na górę zajmuje nam równo 2 godziny. Ścieżka na szczyt jest bardziej zakorkowana niż autostrada do Wrocławia. Jak przystało na Japonię  na zboczach Fuji jest i kontroler ruchu. Nie ma świetlnego miecza, ale ma świetlaną kamizelkę. Gdyby nie moje zwinne łokcie i szalona determinacja by ujrzeć wschód słońca ze szczytu, to pewnie nie udałoby nam się wspiąć na czas. Ale ostatecznie przeszliśmy przez oficjalną “bramę” na szczyt dosłownie 5 sekund przed pierwszymi promieniami słońca! Prawie się popłakałam ze szczęścia, ale głównie to raczej z wykończenia. To był morderczy wysiłek! Ale teraz już będzie tylko…z górki.

sunrise from Mt Fuji in Japan - wschód słońca na szczycie Fuji

Sunrise from Mt Fuji

We set our alarm to 2:30 am. We’re told that we’re not too far from the summit and the last bit should take 2 hours. The climb takes 2 hours on the dot! It is a bit frustrating because the path is jam-packed with hikers!! Sometimes we don’t even move. Japan being Japan, there is even a traffic controller on the slope to make sure that people move in a perfect line!!

My swift elbows and crazy determination to make it to the top push us ahead! We are forced to jump the queue if we want to see the first sun rays from the top of Mt Fuji. We cross the official gate to the top 5 seconds before the sun says  a very merry”Hi” to the crowd of crazy hikers who were mad enough to spend the last night climbing in the dark!!!! I almost cried. Not sure if that was happiness, most probably the extreme fatigue!!

Droga powrotna

Dotarliśmy na szczyt! Hurrraaaa!! Robimy krótkie rozeznanie terenu. Na szczycie można dostać ostatnią pamiątkową pieczątkę. Można również zjeść ciepły ramen lub zakupić kolę z automatu. Oczywiście, że na szczycie Fuji są automaty z napojami. Jest również wifi.

Czas na zejście. Oczywiście początek ścieżki zakorkowany. Poruszamy się dosłownie centymetr po centymetrze . Po 20-30 minutach korek w końcu się rozluźnia i można nabrać lepszego tempa. Schodzimy na wysokość chatki gdzie spaliśmy. Jestem w szoku, że udało nam się pokonać ostatni odcinek wspinaczki w samą porę na wschód słońca. Był to o wiele sporszy kawałek niż reklamował właściciel stacji.  W świetle dziennym “nasza” chatka nabiera innego charakteru. Wygląda mniej “romantycznie” i tajemniczo niż po zmroku.

Do piątej stacji wracamy szlakiem Yoshida, ale jego drugą stroną. Jest to maksymalny zygzak. Po godzinie kręci mi się w głowie od tych zawijasów. Ścieżka jest obiektywnie łatwiejsza, ale brak snu i zmęczenie dają się we znaki i dosłownie szuram nogami. Jak dobrze, że mam kijek! Góra Fuji w ciągu dnia wygląda jak Mars, jest czerwono-brunatna, zielonego brak, dopiero na niższych wysokościach pojawiają się pierwsze rośliny.

The way back from Mt Fuji

We made it to the top!! Hoooooray!!! We have a quick look around the peak. You can buy the last souvenir stamp on your hiking stick. They also serve ramen there and you can get a coke from a vending machine. Of course there is a vending machine. There is also wifi!!!!

Time to go back. The entrance to the trail is obviously super packed. The whole crowd wants to go back at the same time. We move centimeter by centimeter. It is painfully slow. We are probably stuck for 20-30 minutes. Finally the path becomes more walkable and we reach the hut where we slept. I am shocked how far it is from the summit and I am in awe that we actually made it for the sunrise!!! The hut looks less “romantic”and mysterious in the broad daylight.

We head back towards the 5th Station and follow the other side of Yoshida Trail. The path is a head-spinning zig zag. At some stage I am sick of all the turns! The path is supposed to be an easier one but we’re super exhausted, it’s scorching hot and our legs don’t move as fast as we want them to. So good I have that hiking stick with me!!

In daylight Mt Fuji looks like Mars. It’s very red and dark with barely any vegetation. Plants start to appear only on lower level of the mountain.

Złote rady

Czapka na głowę – zapomnieliśmy czapek na głowę co było największą naszą porażką! W drodze powrotnej słońce świeciło tak mocno, że miałam wrażenie że wisi jedynie kilka metrów nad nami. Całą drogę pokonałam w bluzie bo miała kaptur, który ochronił moją głowę. Słońce było nieugięte!! Od 5 rano wydawało się już być w zenicie!

Mokre chusteczki – po całej wyprawie moja twarz, ręce i paznokcie były wręcz czarne! W toaletach brakuje wody więc czasem nie było czym przemyć dłoni. I tutaj kolejny błąd: nie spakowaliśmy mokrych chusteczek!! Bardzo się przydadzą!!

Kijek – ocalił mnie w drodze powrotnej. Zejście z Fuji jest czasami strome, a zmęczone nogi nie zawsze trzymają odpowiedni pion!

A few pieces of advice

Hats – bring a hat!! We forgot ours and our heads were almost burned by the very harsh sun! I wore a jumper with a hoodie for most of the climb down to protect my head from the renlentless sun.

Wet wipes – There is barely any water in the toilets. Actually there are barely any toilets on the other side of Yoshida Trail (the zig zag one). I reached the 5th station with dirt and dust all over my face, clothes and my hands!! And my nails!!! Well, they would not advertise Tiffany’s rings for sure!

Hiking stick – a live-saver on the way down when you do need something to lean on! Especially when you haven’t slept all night!!

Warto nie warto?

Wspinaczka jest o wiele trudniejsza niż się wydaje. Jest stromo, są wielkie kamienie, jest śliski żwir, a  choroba wysokogórska nie ułatwia sprawy. Ale kiedy stawiasz w końcu swoje stopy na szczycie Fuji po tej wykańczającej nocnej eskapadzie, uczucie wygranej jest niesamowite!! Warto x1000000!!!

To climb or not to climb?

Climbing Mt Fuji  is more difficult than it seems. The mountain is super steep, you walk on slippery gravel, you climb big stones on your fours and on top of that you have to deal with altitude sickness!!! But when you finally take the last step towards the summit, the feeling of achievement is AMAZING!!! To climb!!!

1 Comment
  • Chris

    “Once you start to smell urine you should know that the hut is around the corner…” haha!! Great tip!

Leave a Reply