Asia

Mekong Delta

Nasz dodatkowy dzień w mieście potworze Sajgonie postanowiliśmy wykorzystać jako jednodniową wycieczkę po rzece Mekong, która tworzy imponujących rozmiarów deltę. Mieliśmy tylko jeden dzień na eksplorację wodnych terenów więc zdecydowaliśmy się na przyspieszoną wersję wycieczki w rejony delty i wskoczyliśmy na motorówkę? łódź wyścigową? Nie mam pojęcia jaki tytuł techniczny nadać naszej łajbie. Po prostu większą łódkę z dużym silnikiem, która porwała nas wzdłuż rzeki Sajgon ku Mekong. Dystans można przebyć autobusem, ale oznacza to jakieś 5 godz w bezruchu  i skurczach w obie strony i zapewne 5 godz modlitw żeby szczęśliwie dojechać do celu bo na drodze nie ma zmiłuj się, trzeba jechać wbrew regułom, znakom i zdrowemu rozsądkowi. Będąc na łodzi można oszczędzić sobie dramatu na drodze i jednocześnie zobaczyć życie na rzece z bliska. A jest co oglądać.

***

We decided to spend our extra day in the monstrous city of Saigon on a one day trip to Mekong Delta, considered a rice bowl of Vietnam due to its fertile soil. Because we had only one day to explore the delta we jumped on a speedboat with an impressive and powerful engine. That was the quickest way to zoom down the Saigon river towards Mekong. Other way of getting to Mekong is by bus. However, it means spending 5 hours both ways fighting off the cramps and praying for the bus driver to slow down and respect the road signs. Doing a boat trip saves you the drama of the road experience and gives a unique opportunity to see the life on the river from a better perspective.

DSC_0465

 Opuszczamy Ho Chi Minh i ruszamy na podbój rzeki. Stan czystości pozostawia wiele do życzenia. Po drodze ku rzece Mekong przyuważyliśmy chłopca robiącego przyzwoitych rozmiarów dwójeczkę, która z pięknym pluskiem rozpoczęła swoje drugie życie w nurcie rzeki 🙂 Ahoj przygodo!

***

 The Saigon River is not the cleaniest one. On our way down the Saigon we noticed a boy who was shamelessly contributing to the levels of contamination by doing a poo by the river and letting it drop into the brownish waters. Not the kind of enviromentally friendly behaviour that should be endorsed I think.

 W Wietnamie poszła fama, że kolor miętowy jest modny. Jest to obecnie kolor, który najczęściej zdobi fasady budynków, okiennice, ogrodzenia i wszystko inne co da się przemalować na miętowy.

***

 A minty trend broke out in Vietnam and the colour is all the rage now. You will spot it on building facades, window frames, fences and anything else that is mint-paintable. 

 Oczy na każdej łodzi pływającej po rzece mają odstraszać złe duchy, które są odpowiedzialne za nieprzyjazne nurty lub wiry rzeczne.

***

 Eyes painted on boats are supposed to keep bad ghosts at bay. The unfriendly spirits are believed to be responsible for dangerous currents and whirlpools on the river.  

DSC_0584

 Większość ludzi w Wietnamie reagowała na 2 metry Chrisa tak jak ta przyjemna pani w różowym ręczniku na głowie 🙂 Chris największą furorę wywoływał wśród dziewczynek do lat 5, które chyba nigdy w swoim życiu nie widziały nikogo wyższego 🙂

***

Most people’s reaction to 2m tall Chris was similar to the lady’s in the photo. I think Chris was most popular among girls aged 5 who probably have never seen a tallar man before.

 W Wietnamie trzeba uważać na komary, które przenoszą niefajne świństwa i przy odrobinie pecha można się nieszczęśliwie pochorować. Sprej na komary był naszym nieodłącznym towarzyszem. Zarówno w dzień, jak i w nocy sumiennie spryskiwaliśmy się odstraszaczem małych wampirów. Chris, zaniepokojony podwyższonym stopniem narażenia na kłująco-ssące aparaty krwiopijnych komarzyc, postanowił dodatkowo zaopatrzyć się w długie skarpety i długi rękaw. Przezorny zawsze cieplej odziany i bardziej spocony.

***

Mosquitos are generally no friends to humans. They should be especially avoided in Vietnam as they can transfer bugs that might seriously jeopardize our health. But how to avoid mosquitos? By using an insect repellent obviously! The repellent was the very first thing that made it to our holiday backpack. We always carried it around while in Vietnam because Chris was no fan of the idea of being bitten by a mosquito! As an extra precaution against the tiny blood-sucking vampires, he wore long sleeves and long socks all day during the trip. The proximity of river meant a higher risk of becoming the target after all. With a thick repellent layer on his skin and protective clothing he was well secured but hey….he must have been very hoooooooooooot and sweaty!

DSC_0605

Dostałam bzika na punkcie pól ryżowych! *** Rice fields everywhere. I loved the landscape!

Podczas naszej eksploracji rzeki Mekong zatrzymaliśmy się na chwilę u rodziny, która hoduje…pytony!!! Po kilku spotkaniach 3go stopnia z wężami w Australii, tego zdecydowaliśmy się oglądać z bezpiecznej odległości i jedynie przez zoom aparatu 😛

 ***

We stopped at the house of the family that breeds pythons. Snakes scare everything out of us. Having had some one-on-one time with snakes in Australia, we decided to stay at a safe distance from the snake and look at it only through the camera zoom. 

W nocy przed “rejsem” mój organizm zdecydował ostro zareagować na odmienną florę bakteryjną co zakończyło się niezmrużonym okiem i zjadaniem lekarstw jak cukierki z bombonierki. Podczas wycieczki po rzece musiałam pilnować restrykcyjnej diety (koka kola i sucharki) i zachęcać Chrisa do skosztowania  za mnie tych wszystkich kolorowych owoców jakie nasza pani przewodnik wciskała nam do gardeł.

***

On the night before the river trip my body unexpectedly decided to rebel against me and the new diet. I spent the night waking up every 2 hours and popping pills like candies from an advent calendar. Next day (the trip day) I had to restrain from eating all the exotic fruit (whish I sort of did eat or lick anyway) forced down our throats by our tourgide. 

DSC_0634

W Wietnamie trzy główne religie to buddyzm, katolicyzm i kaodaizm. Odwiedziliśmy świątynie tej ostatniej.

Kaodaizm to monoteistyczna religia, której symbolem jest lewe boskie oko. Religia jest mieszanką wierzeń pochodzących z różnych wyznań, także kogel mogel wierzeń i do tego wybuch tęczy. Za dużo nie zrozumiałam z tego co pani przewodnik próbowała przekazać na temat głównych pilarów tej religiii. Moją uwagę skupił pierdyliard kolorów w środku i na zewnątrz pustyni, tak jakby świątynie pokolorował naćpany jednorożec 😀

A propos jednorożców…to jedna z płaskorzeźb była w kształcie jednorożca 😀

Three main religions in Vietnam are buddhism, catholicism and caodaism. We visited a caodaistic temple. 

Caodaism is a monotheistic religion and its symbol is a left eye. It is a mixture of beliefs from different religions, as well as a crazy bright and blinding mixture of colours. Didn’t understand much from what our tourguide was trying to tell us because I was too distracted by the colours. The place looked like painted by a unicorn on extasy or some other euphoria inducing drug. Speaking of unicorns…they appear in the religion as some godly creatures. Managed to spot one on the ceiling!

Z moim pochorowanym żołądkiem i z Chrisa wiecznym apetytem na fast food zakończyliśmy dzień w maku. Nie ma to jak wybrać się do Azji żeby przeżuć gumowego czizburgera zamiast rozkoszować się sajgonkami lub innymi wietnamskimi pysznościami. Czuliśmy się trochę jak wielcy przegrani, ale frytki w maku zawsze tak dobrze smakują 😛 c’nie?

***

My sore stomach and Chris insatiable appetite for fast food were a perfect excuse to head to MacDonald’s for our last supper in Ho Chi Minh. It’s so nice to go all the way to Asia to treat your palate to all that delicious Asian food and….munch a cheeseburger at MacDonald’s instead! Just make sure no chip falls on the floor! It is always such a loss!!

DSC_0782

No Comments
Leave a Reply