Europe

Poland

Po prawie roku na drugiej półkuli nadszedł w końcu TEN długo wyczekiwany dzień! Wracam do domu na święta!! Podróż na drugi koniec świata udowodniła jak niesamowita jest magia latania!!! Wybudziłam się ze śpiączki w jaką wszyscy trochę popadliśmy przyzwyczajeni do tych wszystkich cudów techniki. Doznałam objawienia! haha

 Do tej pory nie mogę się uwierzyć w to, że mogę zapakować się do wielkiej puszki, w której mnie nakarmią papką, napoją z mini buteleczek, podadzą kocyk, włączą film i przy okazji przetransportują moje szanowne cztery litery przez te wszystkie morza, oceany, pustynie i inne egzotyczne krainy. Także tak….Samoloty są super 😀 Amen.

 W Polsce było oczywiście przecudownie, nie tylko ze względu na szczególny świąteczny czas, ale przede wszystkim dlatego, że mogłam się wyściskać i wycałować ze wszystkimi dawno niewidzianymi. Buziam obecnie z kanapy w Melbourne:**

 ***

After almost one year in the southern hemisphere in the country down under, which somehow carries with its life despite the deadly creatures that roam its territory, THE day  finally arrived. It had been double-circled in my calendar for 6months!I was going to Poland for Christmas!! Giddy with excitement I boarded the plane scheduled to fly me home! The trip to and from Australia was the longest in my life. It made me realize how amazing the magic of flying is! It was almost like a pinch that wakes you up from coma! We’re so used to all the state-of-the-art technology that simplifies our lives. Flying is one of the things that we take for granted. Flying is AMAZING people! haha Still can’t quite understand that I can get on the plane, stuff my face with food and drinks from mini bottles, wrap myself in a blanket, watch movies and at the same time be flown across seas and oceans, desserts and all those exotic lands. Yes, planes are awesome. Amen to that! Haha I think I’ve experienced some sort of awakening  😛 

Poland was obviously insanely great. It was amazing to see and hug all the peeps and have plenty of  celebratory toasts!!
DSC_0966
No i dlatego, że mogłam również wypić grzane wino z buta 😛

***

Drinking mulled wine from a shoe was also amazing 😛  

DSC_0937

 Wrocławski rynek podczas świątecznego jarmarku. Chlip chlip. Tęsknię! Za Wrocławiem, mniej za jarmarkiem.

***

Wroclaw Market Square and the annual Christmas Market that takes over the space. Missing Wroclaw heaps and heaps. 

DSC_0971 W Polsce również świeci słońce. W Australii myślą, że Polska to lodowiec i grasują tu misie polarne.

***

Yes, that’s right. Poland also gets some rays. Don’t you ever try to think of Poland as frost-bitten country inhabited by polar bears only 🙂

 Zakopane

DSC_0480

Wróciłam już na australijski wysuszony słońcem grunt, ale ponieważ podczas świąteczno-noworocznej  przerwy zdałam pierdyliard relacji z życia w krainie kangurów to do tej pory przechodziłam intensywną rekonwalescencję po zagadaniu samej siebie o Australii. Dlatego dzisiaj jeszcze trochę o Polsce.

 Pogoda w Melbourne ostatnio bardzo rozpieszcza trzydziesto/czterdziestostopniowymi temperaturami. Ostatnio myślałam, że żar obficie lejący się z tego wielkiego niebieskiego nieba wypali mi gałki oczne. Było tak duszno, że aż białka się gotowały. Czasem mam ochotę wejść na chwilę do lodówki i posiedzieć tam aż szron przyozdobi moje brwi a usta zsinieją. Nie jestem jednak aż tak melodramatyczna, a moja lodówka raczej nie zmieści homo sapiens rozmiaru 36. W celu schłodzenia przegrzanego ciała i umysłu zasiadam więc od czasu do czasu przed komputerem i oglądam zdjęcia z zimowej Polski 😛

Do Zakopanego udaliśmy się pierwszego dnia świąt co według wielu cioć i wujków dobra rada miało być samobójem. Przecież korki i tłumy!!! Czarny scenariusz się nie sprawdził. Ani korków, ani tłumów, ale za to piękne górskie widoki. Wycieczka bardzo edukacyjna dla Chrisa, który polskich krajobrazów wciąż się uczy 🙂

***

 I returned to Australia and its sun-dried land. I’ve spent the last two weeks recovering from my own chat about Australia which is fair enough given the amount of summaries I provided during Xmas in Poland. I had to feed the appetite of all those eager listeners 🙂 That’s why I should show a bit of Poland today for a change .

The weather in Melbourne has been beautiful lately. 30 or 40 degree days are the new game now. Long gone are cold winter days. It was so hot last week that I was seriously concerned my eyeballs would pop. Sometimes I feel like locking myself in a fridge until my eyebrows freeze and my lips turn baby blue. I am not that melodramatic, however. Besides, my fridge would not fit a homo sapiens size 36. I know better ways to cool down. Basically I sit down in front of my laptop and flick through picks from winter in Poland. Easy peasy. 

We went to Zakopane on the first day of Christmas which many friends considered a suicidal trip given the usual traffic jams and crowds around this period in Zakopane. 

Zakopane is a cute town in the southern Poland situtated at the foothills of the grand Tatra Mountains and it sees a lot of tourists around the Christmas period. It was quite a drive from Wroclaw but despite the traffic forecast it was actually quick and easy. The trip was a highly educational for Chris who is still learning all about Poland and its beautiful landscapes. 

Ruszamy na Kasprowy.

Byliśmy na tyle żądni przygód, że jednego dnia zdecydowaliśmy się na wspinaczkę na Kasprowy. Dodam tylko, że żadni z nas górscy eksperci i nasz pomysł pieszej wspinaczki na szczyt okazał się najzwyczajniej w świecie głupim i niepoważnym planem. Ale na szczyt dotarliśmy w jednym kawałku. Było magicznie!

***

Climbing Kasprowy Wierch.

On one of the days we decided to climb up Kasprowy Wierch mountain. We’re no climbing experts and we have zero clue about mountains. The idea to walk up to the summit without the proper gear wasn’t the wisest one. Despite the blatant lack of mountain savvy, we made it to the top and the views were spectacular! 

No Comments
Leave a Reply