Japan Tokyo Uncategorized

Pora deszczowa w Tokio – Rainy season in Tokyo

Tokio zakwitło! (znowu) Na każdym rogu w Tokio pojawił się niebieski kwiat o tajemniczej nazwie hydrangea lub ajisai po japońsku, a po naszemu hortensja.  Jak ujrzysz bujne niebieskie pąki to wiec, że tsuyu czyli pora deszczowa jest na horyzoncie i niedługo lunie. Lunie deszcz i lunie żar.  Bo pora deszczowa w Tokio to nie tylko krople deszczu, ale również krople potu. Temperatura i wilgotność powietrza powoli rosną i cichutko odbierają chęć do życia. Przynajmniej do połowy lipca. Nasłuchaliśmy się już sporo legend o tokijskim letnim upale i nieznośnej duchocie, i jak to wszyscy noszą przy sobie mały ręczniczek do wycierania potu lub nawet majtki na zmianę. Niestety, deszcz i duchota to również wspaniałe warunki dla karaluchów. Tylko czekam jak te paskudztwa zjawią się nieproszone na moim terenie!

Z okazji eksplozji hortensji na terenie Tokio, internet wrze od złotych rad gdzie to najlepiej pooglądać kwiaty. I tak Google podpowiedział mi żebym wybrała się na festiwal kwiatów Bunkyou Ajisai Matsuri przy świątyni Hakusan Jinjya w Hakusan Park.  Przejechałam się. Dosłownie i w przenośni.

Z naszej dziupli do parku jest kawałek więc przejechałam się dosłownie. Festiwal okazał się skromnym ogródkiem dookoła świątyni z kilkoma grządkami hortensji więcej niż w przeciętnym parku. I tutaj przejechałam się w przenośni. Miało być tak cudownie i kwieciście (3,000 grządek kwiatów, wow! myślałam), a było tylko OK. I jeszcze na dodatek się rozpadało czyli tak jak przystało na porę deszczową. Świetnie! Ale porobiłam kilka zdjęć, powąchałam kwiaty, a po drodze zbłądziłam i przez przypadek znalazłam pomnik psa Hachiko przy budynku Uniwersytetu Tokijskiego. Także wyszłam na plus 🙂 A jeśli nie znacie historii psa Hachiko to na szybko napiszę, że ma on tutaj prawie rangę bohatera narodowego! Hachiko to pies psy rasy akita, który popisał się niesamowitą lojalnością i wiernością. Hachiko codziennie zjawiał się na stacji Shibuya by powitać swojego ukochanego właściciela profesora Ueno, który wracał z pracy.  Niestety pewnego dnia Ueno niespodziewanie zmarł w pracy, a Hachiko przychodził pod stację na marne przez kolejnych 10 lat!!! Łzy zakręciły mi się w oczach jak stanęłam przed jego pomnikiem. Psiara jestem!

[ENG]

Tokyo is in bloom! (again) Pretty blue flowers have taken the city by storm. The culprit  has a very fancy name which I still can’t quite pronounce. It is hydrangea or ajisai in Japanese. If you start seeing too much blue in Tokyo, you should know that the rainy season tsuyu is looming large! You are  bound to see lots of rain and…sweat drops. Tsuyu brings rainfall but also rising temperatures and oppressive humidity. Quite a combo, huh?! The humidity is simply un-bear-able and slowly and softly sucks out any will to live! During tsuyu the most sought after accessories are small towels and wet wipes. They are supposed to help you survive the sweltering heat and the excessive perspiration happening in all parts of your body and soul. Yeah, the rainy season sounds like SO much fun! But wait for a cherry on top! The rain and humidity happen to create very friendly conditions for…croakroaches!!! We’re here for a real treat!

Because it’s hydrangea season, the internet is full of suggestions on the best flower viewing spots in Tokyo. I picked one of the locations and went all the way to Bunkyou Ajisai Matsuri  at Hakusan Jinjya in Hakusan Park.

It’s a fair distance from our humble abode and I was expecting the flower show to match the difficulty level of my commute (which was high of course). Sadly, it didn’t. I was waiting for a hydrangea flower jungle and instead it was a regular size garden around a shrine. It took me 5 minutes to go around the place.  It was still super pretty and colorful but just not the kind of hydrangea explosion I was hoping for. And yeah, it rained too! So I had the ultimate rain season experience! Check.

Oh well, I took some snaps, smelled the flowers and left the garden wiser: Don’t always trust the internet! On my way back I got lost (classic) and stumbled upon the Hachiko dog statue at the grounds of the University of Tokyo. So the whole trip to the other end of the city did pay off! Hachiko has a status of a national hero in Japan. He was an Akita dog who displayed amazing loyalty to his owner professor Ueno. Every day Hachiko would walk to Shibuya station and wait for Ueno to come back from work. One day Ueno died unexpectedly and never came back. Hachiko continued to come to the station and wait for his professor for the next ten years!!!!!! My eyes got watery when I stood in front of the statue. Well, I am a massive dog person!

No Comments
Leave a Reply