Australia Victoria

Wilsons Prom – Sealers Cove

  

Czyś ty już totalnie wszystkie zmysły postradałaś?! Pod namioty?! W Australii?! A co z pająkami?! Jak ci gdzieś tak wlezie nieproszony, to co?!  zapiszczała moja przerażona rodzicielka. Nie dałam sobie wybić tego genialnego pomysłu z głowy. Zwłaszcza jeśli jedziemy z NIM. To dzięki NIEMU przetrwamy wycieczkę. To ON nas uratuje przed ewentualnym armagedonem.

Mamo spoko, wszystko pod kontrolą. Damy radę. Żadnego pająki nie wlezą. Żadne węże nie ugryzą. Będzie okej. Zadzwonię po weekendzie. Buźka! Rozłączyłam się i padłam na kanapę by pochłonąć kolejny odcinek Plotkary. Nie pozwolę obawom mamy zepsuć mi humor. Przecież będzie ON.

***

Are you sure this is a good idea Magda? What about spiders at night? What if they crawl in uninvited? With her high pitched voice my mum tried to pierce the bubble I had nurtured for days. The bubble of confidence that we could do this. But only with HIM, HE was THE man for the job.

 

Mum, everything’s under control. No stress, we will survive this camping trip. No spiders will dare to enter my tent. No snakes will dare to come close. Talk to you soon. I hung up and went back to watching Gossip Girl. Didn’t let my mum’s fears and concerns get anywhere near my perfect shiny bubble. 

The Man

Wilsons Prom to prawdziwy skarb Wiktorii, jedynie 2,5 godz od Melbourne, może 3 przy gorszych wiatrach 😛 Łączy w perfekcyjnych proporcjach krajobrazowe przeciwieństwa: górki, pagórki, las i plaże. Widoki są przecudownie piękne, oślepiająco nieziemskie, zapierające dech i ogólnie powodujące całą listę niespodziewanych reakcji. Aż trudno uwierzyć, że to Great Ocean Road jest bardziej znana niż Wilsons Prom. Jak dla mnie Wilsons Prom to najpiękniejsze miejsce na ziemi. Ale może tylko jeśli w składzie waszej wycieczki znajduje się ON. To ON sprawia, że biwakowanie na terenie Wilsons Prom jest dziecinnie proste.  Ale kim jest tajemniczy ON?!

 Tim’a Sch. nie da się opisać w kilku słowach. Choćbym przekopała cały słownik w poszukiwaniu najtrafniejszych słów by przedstawić Tim’a, jego osoby nie da się tak hop siup zaprezentować. Postaram się jednak chociaż trochę naszkicować jego osobę, takim tępym ołówkiem trochę.  Tim to przede wszystkim:

 * doceniony zawodnik gry netball
*ktoś, kto o piwie wie wszystko (powtarzam: WSZYSTKO)
*kolekcjoner unikatowych jednodolarowych monet

Ale również:

*doświadczony jasiu wędrowniczek
*miłośnik australijskiej dzikiej przyrody i nieodkrytych szlaków
*poszukiwacz przygód
*prekursor biwakowania
*ktoś, kto najlepiej czuje się w środku namiotu
*ktoś go samą siłą wzroku rozpali ognisko
*ktoś, kto nie boi się niczego (powtarzam: NICZEGO!)

 ***

Wilsons Prom, the gem of Victoria, the place that binds together a variety of landscapes into one eye-pleasing, heart-stopping, breath-snatching and hair-raising scenery. The experience will leave you pondering why the Great Ocean Road and some rocks in the ocean a.k.a. the 12 Apostles are more popular than THAT?! Maybe because not everybody has the S[c]hockertron in their team who takes hiking to new levels. This man no doubt brings the A-game. But who is HE?! 

 Mr S[c]hockertron defies a brief  description. Actually, I am not sure if the English vocabulary, though very sophisticated, has enough words to fully capture his persona. With these limited resources at hand I can only say that the S[c]hockertron, is:

 *first and foremost an accomplished netball player
and
*special 1 dollar coins collector

But also:

* a weathered hiker and wanderer
* a veteran of the Australian wilderness who thrives in the wild and pursues the untrodden
*the man with unquenchable thirst for adventure
* the man who invented camping
*the man who feels most comfortable surrounded by the nylon walls of his ti-tech tent
*the man who can light up fire with the power of his eyes
*the man who fears nothing (NOTHING!)
*the man who can grow beard overnight
*the man who knows good beer
*the man who is number 2 body surfer (to Chrissypoo)

the man  Przez las – Trekking  through the forest

Wyruszamy z Nim na wędrówkę. Przed nami 9 kilometrów spacerku (w jedną stronę!) przez lasy, góry i doliny. Cel to Sealers Cove, plaża która swoim nieskalanym pięknem zwali nas z nóg. Wyruszamy z Tidal River, naszej miejscówki gdzie rozbiliśmy nasze namiotowe rezydencje. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że tego dnia ujrzymy najpiękniejszą plażę na świecie. Wszystko dzięki Niemu. Wisimy mu!

 ***

With The Man onboard we venture into the thick woods of Wilsons Prom. The target for the day is a 9 km walk to Sealers Cove, a beach that will knock us down with its overwhelming beauty. As we depart from Tidal River, our camping spot, we still don’t realize that we will owe THE MAN. He is going to lead us through the Australian woods towards the most incredible beach we’ve ever seen!

DSC_0169

Pagórki bywają strome i niebezpieczne, ale On prowadzi nas zdecydowanym krokiem dalej i dalej. Pagórki pokonujemy bez żadnych zadraśnięć, skaleczeń lub skręconych kostek. Ah ten On.

 ***

Slopes are sometimes slippery but The Man makes sure we cross that bit of the walk unscarred. 

Wkraczamy w dziki las, gdzie paprocie są tak wielkie jakby je ktoś regularnie pryskał sterydami. Nawet nie chcę myśleć o tym jak wielkie pająki tam hulają. Najchętniej zamknęłabym oczy, wypiła gumisiowy sok i przebiegła przez las na ekstra spidzie. On nas uspokaja. Będzie dobrze Magda, zaufaj mi!  Powiada on. Ufam mu!

 ***

OK, this is getting real now. We’re about to step deep into the recesses of the forest. This is no longer some jolly walking trip, this is some hardcore hiking. The ferns are so big and scary. They must be home to nasty furry spiders. I’d love to close my eyes, drink the gummiberry juice and speed through the forest. Dont’ be scared, he says. Trust me and follow me, he says. I trust him and follow him. He’s The Man after all.

DSC_0209

Na naszej drodze niespodziewanie wyrasta olbrzymia skała. On ją przytrzymuje, a my bezpiecznie przechodzimy obok. Jaki on silny.

 ***

A big rock suddenly emerges on our path. He lifts it up and we cross safely. He is very strong. 

DSC_0227

Las robi się coraz rzadszy. Brak ścieżki zamienia się w drewnianą kładkę. Ostatni kilometr przed  nami. Czy damy radę? On wydaje się być zadowolony z naszych dotychczasowych wysiłków. Nie możemy go zawieść. Zaciskamy zęby i pośladki, i maszerujemy dalej przed siebie. Już niedługo nasza nagroda: Sealers Cove.

 ***

The forest becomes less thick and daunting. No definite track becomes a definite wooden track. One more kilometre ahead of us. Are we going to make it? I hope so! He seems to be quite pleased with our performance so far. We can’t let him down. We grit our teeth as we plunge towards the last stage of sweat before we claim our trophy: Sealers Cove. 

 Sealers Cove

Wyłaniamy się z zarośli. Ostatnie kilka metrów. W oddali słyszymy głosy szczęśliwców, którzy dotarli na plażę przed nami. Jeszcze troszeczkę, już prawie! JUŻ!!!! O losie losie jak tu cudownie! Trzygodzinna przeprawa wydaje się nagle niską ceną. Mogę tak codziennie hasać przez lasy. Całujemy Jego stopy! To one doprowadziły nas do tego genialnie wspaniałego miejsca. Ah ten On. Bez niego nigdy nie pokonalibyśmy tego szlaku.

DSC_0255

We emerge from the bushes. Few more metres separate us from the finishing line. We can hear the voices of the lucky few earlybirds who managed to get there before us. Three….two….one…We’re here!!! WOWZA!!! This place is beyond s-t-u-n-n-i-n-g!!!! The 9 km walk suddenly seems like a small price to pay. We’re so greateful The Man has brought us here. We would have never made it without him, his excellent guidance and walking regime.

DSC_0250
Szczęśliwi wędrowcy / Happy The Man’s co-wanderers.

 Odświeżająca kąpiel w krystalicznie czystym oceanie zanim ruszymy w drogę powrotną. On narzuca tempo animacji. Słuchamy się. To On tu rządzi. My posłusznie podążamy. Bez Niego nigdzie byśmy nie dotarli.

 ***

Time for a refreshing dip in the crystal-clear ocean.  He has the activities planned for the day. The Agenda is tight. We do not dare to challenge The Agenda. He knows best. He’s The Man. We’re not The Man. We know nothing. John Snow knows nothing. The Man knows everything. Amen. 

Wracamy – The Way Back

 Po krótkim plażowaniu i kanapce z figą i rukolą czas na powrót do punktu A czyli do naszych eleganckich namiotów. To jego ulubiony czas. Znowu na przodzie stada. Ufamy mu bezgranicznie, jest naszym przywódcą.

DSC_0336

After some beach shenanigans and well-deserved sandwhiches with rucola it’s time to head back to the camping site. He can’t wait to lead the way again. Leading the pack is his favourite thing in the world. We look up to him as the best guide in the world. He’s one after all. 

 Nie mogę się doczekać jak wskoczę w ciepłą piżamę (czyt. onsie jednorożca) i wymasuje styrane stopy. Jeszcze tylko 9 km przed nami. Dla niego ten spacer to jak spacer w dresach i klapkach do najbliższej kafejki po kawę na wynos. Dla nas to walka z naszymi słabościami.

 ***

I can’t wait to get into my cosy pj’s and crawl into the tent. My feet took some battering today. Only 9 kilometres left. That’s nothing for The Man though. For Him the hike is like going in your sweat pants and thongs to the nearest coffeeshop to grab your takeaway flat white with one sugar. For us the hike is like a battle with our weaknesses. 

DSC_0376 Chwila relaksu podczas drogi powrotnej.On trzyma ostry rygor. On nie zna pojęcia zmęczenie, ale widząc nasze błagające oczęta lituje się nad nami i robimy krótką przerwę. Czas usiąść na czterech literach. Oh jak dobrze nie maszerować przez chwilę. Nasze łydki pulsują z wysiłku.

 ***

A very brief break. The Man runs a tight ship. He’s never tired. He’s never fatigued. He’s condition is always tip top. Luckily for us he knows mercy. When he sees our begging eyes we’re allowed for a quick sit-down. Thanks The Man!

DSC_0381 Kiedy wznawiamy nasz marsz w stronę kempingu naszym oczom ukazuje się dziwne włochate stworzenie. Nie wiemy czy mamy piszczeć ze strachu czy z zachwytu. On jednak śpieszy wyjaśnić, że nie ma się czego bać. Nie boimy się, On przecież stawi się w naszej obronie w przypadku niespodziewanego starcia z wombatem.

 ***

As we march forward we stumble upon a furry creature. We can’t decide if it’s cute or fearsome. The Man explains it’s a wombat and that we should drop our fears. We drop our fears on the floor. The Man will protect us in face of possible wombat attack. We feel reassured. 

DSC_0368

 Po całym dniu wrażeń i bardzo intensywnego przebierania nogami docieramy do naszego eleganckiego obozu. Jak dobrze być w domu. Nie czujemy kończyn dolnych. Wysiadły z nadmiaru dreptania. On się w ogóle nie zmęczył. Jak on to robi, że ani jedna kropla potu nie skalała jego czoła?!

 ***

We finally make it to our temporary household. We’ve spent the whole day trekking, walking, marching and hiking. We can’t feel our legs. The Man isn’t tired. He’s a walking machine. We’re in awe of his endurance and stamina unmatched by anyone else. 

 Czas Wolny Po – Post-Walk Activities

DSC_0415

Po fizycznie wymagającym dniu czas na zasłużoną chwilę relaksu na plaży. Chwilę kiedy można w końcu przycupnąć bez wyrzutów sumienia, że On będzie zawiedziony naszym brakiem motywacji lub słabą kondycją. Widoki są niesamowite. Łapczywie chłoniemy oczami otaczającą nas scenerię.

 ***

It’s been a very challenging day for us. We deserve some chillaxing on the beach. The Man turns a blind us to us sitting around like lazy bums. I am sitting and don’t fear anymore that The Man will think I am weak-kneed, lazy, slow moving or unsporty. The scenery around us is spectacular. With our greedy eyes we try to take in as much as possible. 

  Poruszamy się w stronę zachodzącego słońca. On chce abyśmy zapamiętali ten ulotny moment kiedy słońce żegna się z nami na kilka godzin. On jest w środku romantykiem.

 ***

We walk towards the setting sun. The Man wants us to catch a fleeting glimpse of the departing sun. I think he has a massive romantic soul inside. Well-hidden The Man! 

DSC_0414

  Oby więcej takich przygód. Ale tylko z Nim oczywiście.

***

Cheers to an amazing adventure! Only with The Man of course! 

DSC_0492*P.S. Dla tych, którzy Nie Wiedzą: On jest prawdziwym łowcem przygód. Za chwilę wyrusza do Ameryki Północnej by przejść najdłuższy spacer w swoim w życiu. Szlak, który zamierz przejść PIESZO jest znany jako Pacific Crest Trail (długość: 4,279km!!!!). Nie lada wyczyn, co nie? Trzymamy za Niego kciuki przez kolejnych 6 miesięcy. Powodzenia!!!

***

*P.S. To those who don’t know: The Man is an actual walker. He’s going to do the Pacific Crest Trail (4,279 km!!!!). No mean feat of walking and survival!  We will keep our fingers crossed for the next 6 months when The Man traverses through the U.S. Good luck The Man! Can’t wait to see your beard when you’re back! 🙂

 
2 Comments
  • Anonymous

    Jest najlepszym blogu do tej pory.
    Człowiek jest moim bohaterem.
    Człowiek jest również bardzo przystojny .
    I pewnie lepiej niż Chris bodysurfer.

    • admin

      Well done on using Google Translate 😛

Leave a Reply