Australia Victoria

Spring in Australia

Drodzy Mieszkańcy północnej półkuli zajęci:

1. Uzupełnianiem zapasów herbaty na długie i zimne wieczory (a także kolekcjonowaniu domowych nalewek, które zmienią zwykłą herbatkę na herbatkę z prądem z temperaturo-podnoszącymi właściwościami)
2. Polowaniem na najmodniejsze kolory wełnianych swetrów i wzory ciepłych skarpet, a także inwentaryzacją szafy przed nadejściem mrozów
3. Nabywaniem wszystkich sezonów Mody na Sukces, Klanu i Pierwszej Miłości by jakoś przebimbać długie wieczory
4. Robieniem fotek w liściach
Wszem i wobec ogłaszam, że Ja, mieszkająca na końcu świata, w końcu utopiłam Marzannę i witam wiosnę. Zatem:
1. Poleruje japonki.
2. Krochmalę bikini
3. Robię zapasu kremu z filtrem.
4. Wskakuję do oceanu i przez mocno zaciśnięte zęby (ile ja musiałam zetrzeć szkliwa!!!) udaje, że jest ciepło.

Dear Northern Hemisphere people! I know you’re currently very busy with the following items:

1. Restocking different kinds of tea or cacao to keep you warm on long winter evenings
2. Researching the latest trends in knitwear, wool jumpers orthick sockwear and reorganizing your wardrobe to face the challenges of the looming winter
3. Collecting DVDs with all the seasons with all the episodes of all the tv shows ever made to ensure you don’t run out of entertainment options
4. Taking photos in the piles of autumn leaves

I understand that you’re still trying to wrap your dizzy post-summer heads around the hectic schedule revolving around all that pre-winter preparations! Winter is coming and there’s no escaping this. You’re doomed. However, regardless of your increaising unhappiness, I would like share my excitment with you and announce that winter in Australia is a thing of the past and Miss Spring has arrived in the city! Yay!!! Hence, I have recently been:

1. Polishing my flip flops
2. Ironing my bikini
3. Buying lots and lots of sunscreen
4. Jumping into the ocean and trying to swim in the icy waters

Ale tak na serio sprawa nie jest taka prosta jak się wydaje. Wiosna w Australii jest równie zakręcona jak loki Magdy Gessler. Dotychczas żyłam w przekonaniu (jak się okazuje bardzo błędnym), że jedynie pogoda w górach lub w Londynie może zmienić się 78 razy w ciągu godziny. Melbourne pobija wszelkie rekordy w byciu meteorologicznym wyzwaniem. Każdy dzień to walka o przetrwanie, a przed każdym wyjściem poza bezpieczną strefę zero naszego własnego lokum trzeba porządnie się spakować. Parasolka w razie deszczu, buty z futrem w przypadku nagłego spadku temperatury, filtr przeciwsłoneczny +50 gdyby słońce zdecydowało się zaświecić, gogle i hełm w razie gradu. gruby sweter, cienki sweter, batoniki energetyczne w razie spadku cukru w walce z Mamą Naturą, a także zestaw sztućców, książka do kolorowania, kredki, raca świetlna, zapasowa dętka do roweru, śpiwór, papier toaletowy. Okej, spakowani możemy wychodzić do pracy, sklepu, po cukier, na pocztę, po karmę dla jednorożca.
Mimo tych wszystkich przeciwności losu, wiosna potrafi być piękna. Załączam fotograficzne dowody na to, że wiosna w końcu wkroczyła na salony.

On a more serious note, however, Australian spring is not as easy peasy as you may think. Spring in Oz is quite a phenomenon and you need to brace yourself to anything that comes with it. I lived for 28 years thinking that extremly fickle weather is inherent to the mountainous areas and London only. Melbourne has quickly provided painful disillusionment. Every day is a massive meteorological challenge. Before you leave the safety zone of your house, make sure you take: an umbrella in case of sudden rain, boots with fur in case temperature plummets dramatically, sunscreen if the sun decides to shine like a maniac, googles and safety helmet in case of hail, thick jumper, thin jumper, energy bars if your sugar levels drop, cutlery, colouring book, crayons, flare, spare tyre, sleeping bag and toilet paper. Ok. All packed? You’re ready to go out to work, to the shop, to the post office, to buy some food for your unicorn, etc.

Despite all the above mentioned difficulties, spring is quite beautiful here. Please see the attached photographic evidence.

DSC_0625Wszystkie zdjęcia jak zwykle z Phillip Island. To miejsce nigdy mi się nie znudzi, a widoki nigdy nie przestaną zachwycać. Jejkuś jak tu niebiesko!!! 🙂

 ***

All photos are from Phillip Island, as per usual. The place is never boring and the landscape will never stop amazing me. So much blue around!!! The bluest blue of all the blues in the world! 

 

1 Comment
  • Anonymous

    Hej!!! Ale wiosna! Zdjecia fantastyczne! Humor przedni! Zostaje i czytam…nocka…pa

Leave a Reply